niedziela, 25 grudnia 2011

Wasze kciuki są bezcenne :))

Kochane dziewczyny dziękuję Wam z całych sił:*****
Jest dobrze. 
Konsultacja neurochirurgiczna i kolejne badania,
wykluczyły zabieg.
Teraz potrzebujemy czasu, aby odbudować kręgi.
Około 5 miesięcy i będzie już wszystko ok.

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję, jesteście wspaniałe!!!


*************************

I jeszcze życzenia świąteczne.
Trochę spóźnione, ale ja jestem zakręcona.

Niech te Święta będą rodzinne, spędzone na rozmowach,
ciepłe, serdeczne.
Przepełnione miłością, dobrocią i zrozumieniem.
 Niech będą wyjątkowe.


Całusy posyłam do wszystkich zaglądających, do wszystkich kochanych dziewczyn, 
które wsparły mnie słowem, modlitwą, kciukami.
Do wszystkich, które zaoferowały mi swoją pomoc.
Do wszystkich kochanych duszyczek :******
Dziękuję :**

wtorek, 13 grudnia 2011

Dziękuję

Dziękuje Wam bardzo za wszystkie słowa wsparcia.
Dziękuje za każde słowo, za wirtualne przytulenie.
Dziękuję:*

Chciałabym coś więcej napisać, 
ale ... nie potrafię.
Jeszcze nie dzisiaj.


***********************************

Dziękuje Wam również za wsparcie pod wpisem z października, gdy prosiłam o kciuki.
Mój mąż miał wypadek. 
Doznał obrażeń kręgosłupa - złamał dwa kręgi.
Powoli wszystko idzie ku lepszemu, ale jutro ma mieć kolejne badania w szpitalu 
- dlatego ( jeśli macie jeszcze do mnie siłę ) bardzo proszę o kciuki.
Bardzo proszę !!!

Potrzymajcie !!!

Buziaki moje kochane :**

Jesteście wspaniałe!!

piątek, 2 grudnia 2011

..................................................

"Ty, która mnie prowadziłaś i uczyłaś,
Robiłaś dla mnie wszystko
Kochałaś mnie z całego serca i duszy
Pozostaniesz w mej pamięci na zawsze ..."
Żegnaj Kochana Mamo...
Dziękuję Ci za wszystko ...
Tęsknię ...
Cierpię ...
Tęsknię ...
[*]


" Dbaj o każdą sekundę, bo nic nigdy nie wróci.
Wszystko mija,
wszystko znika,
wszystko się ulatnia.
Życie jest miejscem, gdzie ze wszystkim żegnamy się na zawsze "
                                                                                E. Kluev

niedziela, 9 października 2011

Październik - jesień moja ukochana :)))


Jesień można przeklinać, za deszcz, wiatr, szarugę, 
wszechogarniające zimno, 
lub kochać za paletę kolorów, krople deszczu na szybie 
i długie wieczory spędzone nad książką.
I ja, ją kocham :)))
To najpiękniejsza pora roku, czekam na nią zawsze z utęsknieniem.
Czekam na kolorowe liście, na zimne poranki, na mgły ciągnące się nad górami.
Czekam i kocham.
To wszystko przez moje jesienne urodziny.
Jesienna dziewczyna jestem :))
Czasem ciężko złapać klimat chwili, 
która trwa nie dłużej niż jedno uderzenie serca,
ale chce Wam pokazać moją jesień :)))










Wraz z jesienią pojawił się u nas kolejny domownik - kocisko- znajda, które zwie się Arbuz :)) 
Dachowiec baardzo przytulaśny :)




Gdy na zewnątrz zimo, życie kręci się w domu, a w moim domu centrum dowodzenia znajduje się w kuchni :)
To w niej toczy się najwięcej rozmów, spotkań i miłych wieczorów.
W mojej kuchni w tle rozmów przewijają sie zapachy i smaku mojego dzieciństwa :))
Jako dziecko zajadałam się chlebem mojej mamy- pieczonym w olbrzymim piecu chlebowym, 
teraz ten smak przekazuje moim córkom 
w nadziei, że kiedyś będą go wspominać :)




Pożarłam kawałek piętki zanim pstrykałam zdjęcie, wybaczcie :))
W chlebie nie ma ulepszaczy, konserwantów i żadnych innych świństw.
Drożdże + mąka + woda + silna ręka mojego kochanego Męża = domowe pieczywo 
Mniam....

*********************************

Na koniec chciałam Wam bardzo, bardzo podziękować za wszystkie komentarze, za ciepłe słowa,
 za to, że zaglądacie :****
Ja powoli nadrabiam zaległości i zostawiam komentarze :)

Obiecuje bywać częściej :***
Wasza " countrowiczka " :****



niedziela, 25 września 2011

Jestem :))

 Jestem :)))
Przepraszam za tak długie milczenie, wybaczcie.

U mnie wszystko ok :)
Wybaczcie mi, że nie pisałam tak długo, ale codzienność wciąga:)))
Wybaczcie, że nie rozlosowałam nagród w candy :)

Pochłonęła mnie rzeczywistość, nawał obowiązków
i życie rodzinne.
Już tak mam, że u mnie rodzina jest najważniejsza,
co nie wszyscy potrafią zaakceptować.

******************
Kochane moje, ponieważ zawaliłam datę candy,
a obiecane anioły powędrowały do kogoś bliskiego,
dlatego nagrody są inne, ale też śliczne.
Mam nadzieje, że wybaczycie mi taką zamianę, jeśli osoby wylosowane będą niezadowolone,
postaram się coś przygotować, ale będzie to trochę trwało.
Moja maszyna obecnie stoi zakurzona,
a o szmatkach zupełnie zapomniałam.
Dlatego zamiennie jako nagrody wystąpią Dobre Czarownice:))
Nie żadne tam babsztyle z Łysej Góry,
ale radosne przytulanki:)))







Do zabawy zgłosiło się 121 osób.
Oczywiście wspomogłam się Random. org

Pierwsza zwyciężczyni kryje się pod numerem :


A jest to : Uroczysko Luny

Druga zwyciężczyni kryje się pod numerem :


Jest to : Pilares


Gratuluje i bardzo proszę o przesłanie adresów na mojego maila
( oczywiście, jeśli jesteście zadowolone z nagrody ) :PPP


******************************

A ja oprócz wielu obowiązków, ciesze się jesienią,
zamykam w słoiczkach smakołyki lata, testuje wraz z mężem
naszą wędzarnię !!!!
Przygotowuje powoli ogród do zimy
i wprowadzam w życie zaplanowane remonty :)))
Dodatkowo stresuje się ....
Ale o tym na razie 'sza'.
Proszę Was tylko o kciuki , jeśli mogę :)))

I na koniec odrobina zdjęć:)))

San Marzano z naszego ogrodu, które suszę 2 dzień na słońcu.




Śliwki węgierki i jabłka z naszej wędzarni :)))





Szynki  litewskie i cielęce jeszcze w wędzarni :)))
Smak i zapach powala na kolana - musicie mi wierzyć na słowo :)))



I sprawczyni tych smaków - wędzarnia:))
Tutaj jeszcze bez daszku, przechodzi właśnie pierwsza 'próbę dymu' :))




W zielniku pojawliły się pierwsze grzyby z ... naszego lasu :)))







I odrobina ogrodu - muśniętego przez jesień  :))





To tyle, całusy posyłam i obiecuje bywać częściej :*****

niedziela, 24 lipca 2011

Królik gotowy na wakacyjne przygody :)))

Od dobrych kilku miesięcy czaiłam się na tego uszatego :)))
Najpierw szukałam wykroju, ale nie znalazłam...
Potem zwróciłam się z prośbą do kochanej Ili z "Mojej przystani" ,
która szyła takiego królika.
Ila podzieliła się ze mną szablonem - za co bardzo, bardzo Jej dziękuję:***
Kilka dni później, szablon przesłała mi również kochana Peninia - dziękuję Ci:**


I wreszcie znalazłam chwilę, żeby go uszyć.
Ślęczałam wczoraj do 1:30 w nocy, ale skończyłam :)))
Wybaczcie jakość zdjęć, ale za oknem .. listopad, nie lipiec :(((








Następna będzie pannica:)))

*************************************

A teraz będę się chwalić :)))
Czym ?
Ogrodem warzywnym :)))
Te dziewczyny, które czytają mnie dłużej wiedzą, że tej wiosny zakładałam
pierwszy raz ogród warzywny.
Wiosną była masa pracy, potem tylko pielenie,
a teraz zbieram pierwsze plony:))))
I jestem z siebie baaardzo dumna :)))
Wszystko rośnie , bez grama chemii !!!!
A ja wpadam tylko miedzy zieloności i znoszę do domu :
bób, groch w kilku odmianach, fasolkę w rożnych kolorach,
pietruszkę, marchew, koper, sałatę, ogórki,
pomidory ( właśnie czekam na pierwsze własne San Marzano ),
żółte koktajlowe, czarną rzepę, buraczki, szczypior, cukinię  itd ...
Nie będę Was już zanudzać, same zobaczcie :)
Nie przypuszczałam, że sprawi mi to tyle radości :)))









I jeszcze odrobina, ale ogrodu owocowego :)






Z malin, oprócz pysznego soku dla moich Córek, przygotowałam nalewkę malinową .
Jest pyszna ( jak zawsze ), polecam!!!
Przepis na moim blogu kulinarnym - Kitchen Chronicle  - zapraszam :))

****************************
Dziękuje Wam bardzo za wszystkie komentarze i za to, że zaglądacie do mnie :)))
Buziole posyłam i życzę Wam słonecznego, ciepłego tygodnia :)))

środa, 20 lipca 2011

Co na warsztacie ?

Na warsztacie drewno.
Mąż szaleje i tworzy, ja tylko macham pędzlem i przecieram gąbką.

Wszystko to powstało do Galerii w Kielcach, 
która już w połowie sierpnia ruszy z kopyta.

Kolor już Wam znany z moich poprzednich prac:
biała farba akrylowa plus czarny barwnik
i odpowiednia kombinacja odcieni.















Skrzyneczki można wykorzystać na wiele sposobów - 
ogranicza nas tylko wyobraźnia.
Ja 'poleciałam' w tony kuchenne, ale świetnie sprawdzą się też w łazience.

Buziole posyłam do zaglądających blogowiczek
i życzę Wam i sobie , małego ochłodzenia.
Ja w takie upały, przy takiej wilgotności padam ze zmęczenia .

Buziole :***