niedziela, 9 czerwca 2013

Od przybytku głowa nie boli :))

W myśl tego przysłowia, powiększyłam nasz zwierzyniec.
Od kilku dni mieszkają u nas: kurki zielononóżki, 
perliczki, kruczoczarne piękności i kogut Maurycy:)))) 





Kurki bardzo szybko się zaaklimatyzowały - jedzą z ręki :))



Pamiętacie moje maleńkie kaczuszki ?
Zamieniły się w duże kaczuchy, bardzo głośno kwaczące:)



Największą radość z tej drobiowej rodzinki, mają moje Córki -
opowiadania o zwierzynie, karmienia, głaskania,
nie ma końca.

Teraz grzecznie czekamy na pierwsze jajko :))
Gniazda już gotowe, zobaczymy kiedy kurki wystartują.

Kozuchy szczęśliwe bo deszczowa pogoda, trochę odpuściła,
więc łąka wreszcie dostępna:)))




A ja w międzyczasie coś tam szyję, szydełkuje i jeszcze coś robię, ale o tym innym razem.

Dzisiaj tylko efekt pracy męża - czyli szynki, polędwice wieprzowe i wołowe -
wędzone przez moją brzydszą połówkę :)))



Musicie mi uwierzyć na słowo - wyszły zjawiskowe:))))
Przygotowywane według przepisu z 1958 roku - bez świństw takich jak saletra.
Po marynowaniu, wędzeniu i gotowaniu, tracą połowę swojej wagi,
są po prostu zdrowsze niż sklepowy syf.

Jeszcze na koniec kilka zdjęć ogrodu i znikam w kuchni,
bo czeka na mnie 8 litrów mleka - będzie pyszny ser !!!












Buziole posyłam i życzę Wam słonecznej, pięknej niedzieli :)))))

17 komentarzy:

  1. Fajowy zwierzyniec :) a wędzarkki zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudnie po prostu! ja tez dokupiłam młode kurki :-) i miałam ochote na kaczuszki ale miejsca troche mało i czasu to już w ogóle brak. Ale jeszcze może coś przede mną , kozy np.
    A wędzarka prima aż mi slinka cieknie
    Pozdrówka ciepłe!

    OdpowiedzUsuń
  3. O marzą mi się kurki,może w przyszłym roku:)
    Wędlinki wyszły pięknie mmmmmm.......
    Dziękuję za przepis na serek,zdobyłam świeże mleko od krówki i pierwsze koty za płoty:)) Wszystko się udało był pyszny:)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Gospodarstwo na całego !!! Szyneczki zazdroszczę bo nic tak nie smakuje jak swojska wędlina. Mniam...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, ale Ty pracuś jesteś - podziwiam, podziwiam, podziwiam !!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki masz cudowny zwierzyniec Kochana!!! Zazdroszczę... Aż tu poczułam zapach tej szyneczki... Kiedy byłam mała mój tata też wędził kiełbasy i szynki i ten smak pamiętam do dziś... nic teraz tak nie smakuje!
    Ogród cudowny!!! Buziaki posyłam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kogut Maurycy:)
    Ale masz przychówek!
    Taką szyneczkę to bym zjadła!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne soczyste zdjęcia z ogrodu. Twoje zwierzaki to marzenia mojego synka każdego dnia prosi nas o kurkę, kogucika i kurczaczka, dziś rano doszła koza ( pije tylko mleko kozie z powodu skazy) a wieczorem dwa kucyki:)
    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coraz więcej "dzieci" Ci przybywa ;-)
    Piękna zwierzęca rodzinka ;-)
    Ciekawe kto następny przybędzie?
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojjj pięknie, i zwierzyniec zacny.
    Pozdrawiam serdecznie
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tych swojskich wędlinek zazdraszczam okrutnie:)) Ogród piękny!!!

    Zapraszam na candy
    http://www.zakletawrobotkach.blogspot.com/2013/06/obiecanki-niespodzianki-czyli-candy.html

    OdpowiedzUsuń
  12. ale jaja :)


    zjadłabym taką szynkę chętnie :)mmm...rozmarzyłam się....

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana co za zaskoczenie , zawsze marzyłam o kilku kurkach , ale jak zobaczyłam szyneczkę , to tak się ucieszyłam , mój mąż też buduję wędzarnię , więc jak będzie gotowa na jesień to pozwolisz , że zapytam o przepis na szyneczkę i chętnie dam na polską kiełbasę ( z 1911 r ) po babci męża.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne kaczuszki i kurki, a z Maurycego niezły przystojniak:)))
    Musisz obserwować kurki, zielononóżki lubią znosić jajka gdzieś w krzaczkach. Jak jakaś zniesie to głośno gdacze, natomiast jak chce znieść jajko to chodzi i marudzi jakby nie wiadomo o co jej chodziło:))) Jajeczka znoszą wyborne i radość jest nieopisana jak się na jakieś trafi. Też kiedyś miałam tymczasie taką kózkę, nazywaliśmy ją Łajka. A wędzarni zazdraszczam:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej , ależ Ty faktycznie masz zwierzyniec. Piękne zdjęcia z ogrodu.Wszystko wyglada niezwykle sielankowo, ale domyślam się ,że na tą sielankę trzeba troche popracować.Tym bardziej doceniam.

    OdpowiedzUsuń
  16. O Kochana, ale się u Ciebie dzieje!!!! A ile kolorowych zwierzaków i jaki piękny ogród! Nie powiem, na widok szyneczki aż mi się jeść zachciało! Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. ooo, taki komentarz trzasnęłam jakis czas temu i nima go! :(
    No dobra - na TAKIE zwierzęta i u mnie była chrapka, zwyciężył zdrowy rozsądek, zbyt długi o zbyt często nie ma nas w domu, więc póki co z przyjemnością pozaglądam do Ciebie i poprzyglądam zyciu z drobiem (i nie tylko) wirtualnie jeno :))) Perukowiec piekny będzie, ja martwię się o swój, czy nie ucierpiał podczas minionych upałów. A szynki... cóż, pachna intensywnie :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz