środa, 19 lutego 2014

Miodowa podusia

Skończyłam wreszcie miodową podusie do ogrodu.
Już powstaje kolejna w tej samej kolorystyce.


Ale podusia idzie na bok, gdy na zewnątrz wiosna !!!!!
Wiem, że dopiero luty, ale jak można siedzieć w domu,
 gdy za oknem +10 C, ptaszory wydzierają dzióby,
dzień już dłuższy - to robota sama się pcha w ręce!!!

Zaczęliśmy z mężem powiększać wybieg dla drobiu.
Pomysły były różne, ale w końcu stanęło na ogrodzeniu z witek wiklinowych.
Na razie wygląda to ładnie, jest ekologiczne, zobaczymy czy zda u nas egzamin praktyczny.

Polazłam po południu do malinowego chruśniaka i przepadłam :)
 Wyczyściłam pięknie maliny, wszystkie stare pędy usunęłam , wygrabiłam
i siły się skończyły.
Lutowe ciepełko jest obezwładniające.

Mam nadzieje, że wraz z wiosną trzódka sie nam szczęsliwie powiększy.
Kozuchy już dosyć ciężko chodzą i dużo odpoczywają,
nie ma zbędnego brykania.
 Ale za to apetyty im dopisują :)



Na koniec ciut wiosny, na razie tej z kuchennego parapetu :))

Buziaki :***







4 komentarze:

  1. Uwielbiam miodek, a Twój jest bajecznie piękny:) Jak wyniesiesz podusie do ogrodu to pszczółki się pogubią:) Śliczną masz wiosnę w domu:) i zachwycające zazdrostki:) szkoda, że tam mało je pokazałaś. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poduszka bardzo wiosenna i taka słodka jak plaster miodu.Pięknę masz wiosnę na parapecie.Papryka zaraz będzie kwitła aż nie mogę w to uwierzyć przecież to dopiero luty.Pozdrawiam bardzo cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko pszczółek brak :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podusia jak plaster miodu , pięknie dobrałaś kolory. Hiacynt zwiastun wiosny cudny , uwielbiam je wszystkie. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz