niedziela, 16 marca 2014

Misz - masz wiosenny

Za oknem wiosna przeplatana zimą.
Ale w domu wiosennie:)
Siewki wszelakie rosną, chyba za szybko.
Pomidory puszczają drugie listeczki w jajcanych skorupkach.


Czekam cierpliwie na kolejne pomidory tym razem żółte i kolorową paprykę.
A jak czekam to się nudzę.
A nudę wykorzystuje kulinarnie.
Lub " po gospodarsku",
 czyli - odpalam piec chlebowy.
Z piecem chlebowym trzeba się zaprzyjaźnić ( Rogata Owca, też tak twierdzi).
 Ja tą przyjaźń rozpoczęłam od suszenia warzyw na domową vegetę.


Wyszła bardzo aromatyczna.
Świetna jako dodatek do zup, sosów i wszelakich farszów.



A w domu podczas kulinarnych wyczynów pojawił się 
niespodziewany gość - Rusałka pawik.
I mieszka z nami już 4 dni.
Fruwa między kuchnią, pralnią a sypialnią, wcina miód z wodą lub sok z pomarańczy.
Zenek - bo takie nosi imię ( to moje dziewczyny wymyśliły ), fruwa gdzie chce i sypia na kuchennym okapie.



 Henio zamienił się w super kocura i przynosi mi do kuchni nieżywe myszy !!!!


A ja z duszą na ramieniu czekam na wykoty.
 Nie będę czarować - mam stracha czy sobie poradzę.
Kozule robią się okrąglutkie, wymionka coraz większe.
Zostaje tylko grzecznie czekać:)



Podobno w przyszłym tygodniu, ma przyjść już prawdziwa wiosna:))



21 komentarzy:

  1. U Ciebie podobnie jak u mnie. W piecu nie piekę na razie, chyba że są goście i sobie pieką, co chcą. Siewki powschodziły zdecydowanie za szybko. Za wiotkie są jakieś. Dziś popadało troszkę i ochłodziło się. Ale będzie można coś powysiewać do gruntu.
    Ja z tych nudów wiosennych przemalowuję co się da i przestawiam, co się da, szyję, co się da ręcznie, bo maszyny jakieś oporne. Łucznikowi daję ostatnią szansę i wiozę do lekarza od maszyn. Singer stareńki, 110- letni egzemplarz, jest ok, ale mam tylko jedno czółenko i nie chce mi się bawić co i rusz w nawijanie nici.
    Moje rogate utrzymują swój stan błogosławiony w wielkiej tajemnicy. Nie wiem, czy która w ciąży rzeczywiście. Nie pozwalają na badanie palpacyjne. Powodzenia przy wykotach. Wiem, co czujesz, też zawsze się boję, czy wszystko pójdzie dobrze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owieczko takie sadzonki mam co roku i co roku cieszę się z własnych pomidorków. W ubiegłym roku miałam pomidory w dużych donicach, wcześniej pod osłonami. Ja znów walczę z szydełkiem i resztkami włóczek:)
      Nie będę dziękować, mam nadzieje, że wszystko pójdzie gładko, czego i Tobie kochana życzę :)
      buziaki :**

      Usuń
  2. czemu sadzisz pomidorki w jajecznych skorupkach ??? zastanawiam się czy nie zrobić sobie takiego mini ogródeczka na balkonie ale nie mam do tego kompletnie ręki ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polly bo takie skorupkowe sadzonki raz, że wyglądają świetnie, dwa że sprawdzają się lepiej niż torfowe osłonki ( pleśniały ), a trzy zainspirowałam się blogiem Ani - http://sielskidomiogrod.blogspot.com/
      Polecam na próbę - podstawowe zioła - zobaczysz, ze będą rosły:)

      Usuń
    2. dzięki: zerknę, poczytam i pomyślę :)

      Usuń
  3. Piękna wiosna zagościła w Twoim domu. Jak hodowaliśmy kozy to co sezon mieliśmy wykoty , ale jakoś nigdy nie mieliśmy problemu jak zaglądaliśmy do obórki to już było po wszystkim , przeważnie porody były w nocy.
    Powodzenia życzę i pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, nie będę dziękować, ale mam nadzieje, że u nas też pójdzie bezproblemowo:)
      Buziaki :*

      Usuń
  4. fajne zwierzątka masz :)
    Pozdrawiam
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiosna na całego.Trzymam kciuki za szczęśliwe wykoty.Pozdrawiam i słoneczka życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halszka nie będę dziękować, żeby nie zapeszyć.
      Wzajemnie kochana, dużo słońca:* buziaki

      Usuń
  6. Oj dzieje się dzieje, a będzie jeszcze ciekawiej. Przyroda u Ciebie rozkręca się na całego aż miło popatrzeć. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bestyjeczko, oj dzieje się dzieje. A oczekiwanie na wykoty przyprawia mnie o szybsze tętno :)
      buziaki :*

      Usuń
  7. Fantastyczna ta domowa vegeta! Musze to zapamiętać :-)
    Dokarmianie motyla? Mocne jesteście :-) i cudownie wrażliwe
    No niech ta wiosna szybciutko przychodzi!
    Dobrego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, vegetę polecam!!! wychodzi świetna. ścierasz na dużych oczkach : marchew, seler, pietruchę , do tego cały pokrojony por. - proporcje jakie tylko chcesz. Ja dałam jeszcze mrożoną natkę pietruszki ( moje zimowe zapasy ) i to suszysz - można też w piekarniku. Potem do blendera plus sól morska, pieprz czarny, kurkuma, kilka suszonych grzybów - delikatnie masakrujemy w blenderze i do słoiczka.
      Zenkiem zajmują się moje dziewczyny - dokarmianie się sprawdza, bo motyl często przesiaduje na miseczce z żarciem, czuje się doskonale - fruwa po całej chałupie. Jak tylko zrobi się cieplutko zostanie uwolniony z domu.
      buziaki :*

      Usuń
  8. Moje roślinki też już wschodzą ale jeszcze ich nie rozsadzałam.
    ozdrawiam Lacrima

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dzisiaj u mnie pojawiły sie malutkie papryczki i kolejne pomidorki:)
      buziaki :*

      Usuń
  9. Ambrozjo jak ja Ci pozytywnie zazdroszczę tego pieca chlebowego!:):) I kózek też! Na razie nie jestem jeszcze gotowa na zwierzaki ale nie ukrywam ta myśl kiełkuje mi coraz bardziej;):) Czekam na wieści (i zdjęcia!!) małych kózek... Pozdrawiam ciepło:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inga z pieca bardzo się cieszę. Pewnie próbnie polegnie kilka bochenków chleba, ale kiedyś musi się udać.
      Co do wykotów, to jeszcze tydzień może dwa maksymalnie :) Wiesz ja rok temu też myślałam o kozach i baardzo szybko spełniłam marzenia, czego i Tobie życzę kochana :*** buziaki

      Usuń
  10. Fantastyczny pomysł...ja zostaje od lat obdarowywana takimi pysznosciami z ukochanego Polanda..bo póki co życie w sercu Pięknego Londynu ....ogrodkowi zielonemu nie sprzyja..także taką pyszną vegette to jak najbardziej Kochana...
    Urocze towarzystwo....
    Pozdrowienia i serdeczności
    I zapraszam z wizytą do mnie
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  11. O... takie suszone warzywka to dobry pomysł...:)
    A kociamber niezły...dba, żeby nikt z głodu ie umarł...hi hi...:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz