poniedziałek, 19 maja 2014

Wiosną ..

nie znam umiaru :)))
Moje rozpasane szaleństwo dotyczy gospodarstwa.
Nie powinnam chodzić na targ, dla bezpieczeństwa własnego portfela.
Kolejne blaszkodziobe zawitały :)
 ze słoiczka najlepiej smakuje :P



W domu pod " kwoką" panoszą się brahmy olbrzymie - śliczne maleństwa:)



W kurniku zamieszkały chwilowo brojlerki -
staram sie oczyścić je z chemii i antybiotyków.
W planach jeszcze indyki, kaczki, kurki nioski.
A jeszcze jakaś owieczka mogłaby wpaść do koziego towarzystwa.
Pokochałam je pewnego poranka, gdy zwiały sąsiadowi
i chwilowo zamieszkały w naszej zagrodzie:)



A młode kozule rosną jak na drożdżach i rozrabiają okrutnie.







Pracy na co dzień nie brakuje:))))
 Ale to przyjemna praca, taka która uspokaja i daje radość:)
A do tego jeszcze grządki z warzywami do ogarnięcia.
Dlatego właściwie mnie nie ma w wirtualnym świecie.
Postaram się odwiedzić wszystkie ulubione blogi.

Buziaki posyłam wiosenne i wreszcie słoneczne :*****




12 komentarzy:

  1. Cudnie ... uśmiechałam się cały post :-)
    Pracowita z Ciebie Dziewczyna , ale wiem jak to wciąga i jaka to wdzięczna praca :-)
    Działaj dalej, zdrówka i zadowolenia !
    aha, a ja mam nowe zielononóżki ... kocham je :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak bardzo są szczęsliwe te zwierzęta u Was!

    OdpowiedzUsuń
  3. A już myślałam że i Ty poszerzyłaś hodowlę i kupiłas jagnięta :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach! Jak ja Ci zazdroszczę tych kózek! U nas mieszkają tylko koty, króliczki i kurki.... ale mogę się pochwalić, że wczoraj przywieźliśmy nową kureczkę do naszej gromadki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Inwentarz się rozrasta i pracy przybywa. Na młode kózki mogę patrzeć godzinami. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, że TA praca odpręża :)
    I nie szkodzi, ze zwierzaków przybywa, bo serce z takiego obrotu sie raduje :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Radości a radosci, roboty a roboty! Ale po to jest własnie wiosna i lato by sie tyle nowego działo, by sie nowe zycie rodziło i nam dawało usmiech, nadzieję i to zabieganie od świtu do zmierzchu. U mnie podobnie - ptaszęctwa maleńkiego moc a na polu chwaściki tłumnie do słonka wychodzą!
    Pozdrawiam Cie ciepło Beatko!:-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale śliczniutki przychówek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj te brahmy to i mnie korcą,ale to raczej w przyszłym roku.Teraz czekam na gęsi.Pracy przy tych stworzonkach masa,ale radości też wiele.Kózki słodko wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest robota, ale- jak piszesz- taka jaką się lubi :)Ja, gdyby nie Absorbery, pewnie nie wracałabym do domu :)
    Moje gąski później się zjawią; odpuściłam takie kilkudniowe maluchy, bo nie miałabym czasu chyba odchować. Wolałam nie ryzykować. Ma mi gość przywieść takie już opierzone :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne fotki i cudowne zwierzaki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne fotki i cudowne zwierzaki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz