poniedziałek, 30 czerwca 2014

Takie tam czerwcowe pierdoły

Witajcie kochane :)
U mnie zawsze same pierdoły, więc i dziś trochę czerwcowych pierdół.
Na początek muszę Wam zdradzić, że zakończyłam kozią przygodę.
Z wielu powodów, które przeważyły o sprzedaży.
Mam teraz duuużo więcej czasu na przyjemności 
i na "szorowanie garów od spodu" :)))
W sumie nie można mieć wszystkiego....

Ale za to moja drobiowa przygoda rozrosła się do 45 sztuk !!!!
Jakoś tak poleciało....
I teraz rośnie wszystko, zdrowo i szybko:)




W ogródku warzywnym coś rośnie, ale nie tak pięknie jak planowałam.

Najbardziej cieszy mnie papryczka, która pięknie kwitnie.
 Oczywiście warzywa nie widziały chemii.





Pogoda za oknem przypomina jesień, więc życzę wam słoneczka w serduchu i wspaniałych wakacji :***


14 komentarzy:

  1. Jesteś drugą osobą znaną mi z blogów, która ostatnimi czasy zrezygnowała z kóz. Ciekawe to i trochę tajemnicze - jakiś prąd, czy zaraza antykozia, czy co? Papryczki kwitnącej zazdroszczę, bo moim ani sie śni kwitnąć!
    Pozdrawiam Cię Beatko z końcem czerwca!:-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Olgo nie ma nic tajemniczego w mojej decyzji, ale o szczegółach to prywatnie. Świat nie kończy się na kozich bobkach :) buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Wierzę, że bez kóz odetchniesz. Papryczki u mnie nie chcą rosnąć. Inne różności całkiem zaś pięknie się rozwijają. I flora i fauna. Fauna wełnista rośnie najszybciej i jest dość liczna. Od przybytku jednak czasem boli głowa.
    Drób fajniutki! Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Owieczko, już widzę, ze to była dobra decyzja:) Co do papryczki, to też jestem zaskoczona ze rośnie i ma kwiatki !!
    reszta warzyw pozostawia wiele do życzenia, niestety.
    Ja do Ciebie maila skrobnęłam w sprawie "Sielskiego życia", nie wiem czy doszedł:)
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda kózek :( A my ciągle o nich marzymy, tylko nie ma warunków.... za to wzbogaciliśmy się o kolejną kurę - drugiego karzełka łapciatego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anek czemu szkoda ? przecież je nie zarżnęłam tylko znalazłam im nowy dobry dom... Nie żałuje decyzji, wręcz przeciwnie jestem bardzo szczęśliwa, że podjęłam taką decyzję.

      Usuń
  6. Papryczka super kwitnie ,moją wypatrzyły indyki i zdziobały wszystkie 10 szt tak jakby mało miały dookoła wszystkiego.Czasami trzeba podjąć takie decyzje ja też oddałam moją kózkę.Przyznam się szczerze że bardzo mi brakuje kóz w zagrodzie bo nie ma z kim pogadać:) Pozdrawiam i słoneczka życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halszka u mnie perliczki oskubały łubin i tylko łubin. Widocznie był im potrzebny do życia :)) No fakt można z kozami fajnie pogadać, ale i tak nie żałuje decyzji. Buziaki :***

      Usuń
  7. Ooo szkoda koziej czeredy...Ja nie wiedziałabym pewnie kiedy się podrapać - bez kóz i drobiu nie mam praktycznie czasu na nic osobistego. Jak mi się udało wyrwać kilka godzin w weekend na dłubanie przy meblu to byłam przeszczęśliwa...Podziwiam, że ogarniasz i zwierzyniec i dzieciniec i warzywnik jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale zaskakująca decyzja, wydawało się, że to dozgonna miłość :). A co na to kozy ??? Nie tęsknią ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Szaun za dawanie sobie rady ze zwierzyńcem, ogródkiem i warzywnikiem, że o rodzince nie wspomnę ;-)
    Dawno się nie "widziałyśmy" .... :-(
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  10. przy kózkach musi być dużo pracy...a roślinki smakowite:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne zdjęcia. Doskonale rozumiem Twoją decyzję my też to zrobiliśmy , fajne są kozy , fajnie na nie patrzeć ale niefajna jest praca przy nich , wymiana ściółki to ciężka praca . Faktem jest że kozy cieszą się powodzeniem , szczególnie miniaturki ze sprzedażą nie mieliśmy żadnego problemu.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  12. Que bonita la huerta y los animalitos!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz