piątek, 31 stycznia 2014

Zimowy umilacz

Zimą najbardziej brakuje mi "zielonego".
I jeszcze świeżych owoców i warzyw.
Te ze sklepowej półki dostępne zimą,
nie sięgają nawet do pięt, a właściwie do korzenia,
 tym z własnego ogrodu.
Bez ogrodu ani rusz !!!

 Dlatego z tej tęsknoty umilam sobie czas planowaniem 
ogrodu warzywnego na nadchodzący sezon.
No i zaczynają się przyjemności.
Na początek rozplanowanie uprawy równorzędnej.
 Nie wszystkie warzywa się lubią, więc zaplanowanie towarzystwa jest niezbędne.
Na przykład rzodkiewka lubi towarzystwo sałaty, 
ale nie rośnie dobrze przy koprze włoskim.
Na zapiski wystarczy kartka z bloku, podzielona na grządki.


Do dalszych planów potrzebuje już wsparcia kalendarza księżycowego. 
Warzywa wysiewam, sadzę, pielęgnuje i zbieram zgodnie z fazami księżyca
i z oznaczeniem trygonu.

Najczęściej warzywa owocowe i liściowe siejemy przy księżycu dopełniającym,
natomiast warzywa korzeniowe siejemy przy ubywającym.

Dla wyjaśnienia:
księżyc dopełniający - moce skierowane są na wzrost,
księżyc ubywający - wzrost podziemny wspomagany jest przez moce spływające ku ziemi
podczas pełni - rośliny są pełne soku i energii, okres ten jest szczególnie korzystny do nawożenia roślin,
a moc lecznicza ziół jest teraz największa
gdy nadchodzi nów, w ogrodzie panuje lenistwo, wstrzymuje się z pracami, bo to czas fazy
spoczynkowej.
Prawda, że nieskomplikowane ?
 
A teraz coś o trygonach.
W rolnictwie biodynamicznym przypisuje się cztery żywioły poszczególnym częściom roślin: 

- korzeń zakotwiczony w glebie to trygon ziemi np. ziemniak, czosnek, marchew
- liście utrzymywane dzięki ciśnieniu płynów, to trygon wody np. koper, por, sałaty, kapusty,
- liście otwierające się do światła ( kwiaty) to trygon powietrza np. brokuły, karczochy,
- owoce napełnione energią to trygon ognia np. fasola, groch, zboża, pomidor

Do trygonów, dochodzą jeszcze znaki zodiaku, ale o tym następnym razem:)

Planowanie ogrodu warzywnego jest bardzo przyjemne:
więcej przy tym zabawy niż pracy :)
 Mam nadzieje, że wciągnę Was do tej zabawy, kolejnymi ogrodowymi postami :)))
 buziaki :**

 

 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Zima :)

Taka prawdziwa, puchata i mroźna.
W taką pogodę panuje wokół dziwna cisza.
Tylko czasem słychać jakieś szelesty małych skrzydełek w ogrodzie.
Brakowało tej bieli wokół, białego szaleństwa na śniegu, zjeżdżania z górki na pazurki.
Tej zimowej radości :)))
 
 



 Dzięcioł zrobił sobie własną jadłodajnię szyszkową, na brzozie.


 
A wieczorami gdy w domu słychać tylko pochrapywanie
i niestety mysie chrobotanie  ( chyba na strychu ma mieszkanko),  
dopadam szydełko:)
Tym razem testowałam wzór afrykańskich kwiatów.
 No i będzie niedługo podusia :))





Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze :***
 Buziole przesyłam dla zaglądających :))



piątek, 24 stycznia 2014

Styczniowe przetwory

Jak się człowiek uprze, to zawsze sobie znajdzie 
zajęcie na piątkowe przedpołudnie :))
Dorwałam dojrzałego ananasa 
i zrobiłam pyszny, słodziutki dżem :))
Znalazłam przepis w necie, zmniejszyłam  drastycznie 
ilość cukru, zblenderwałam na koniec,
przelałam do wyparzonych słoiczków
i jeszcze pasteryzowałam po 10 minut.





Jeśli macie  ochotę na domowy dżem, podaje przepis.

1 ananas, 25 dkg cukru zwykłego, 1/2 szklanki wody.
Ananasa obieramy i kroimy na małe kawałeczki,
wodę z cukrem doprowadzamy do wrzenia.
Wrzucamy pokrojonego ananasa i gotujemy na małym ogniu 45 minut, 
mieszając co jakiś czas.
Blenderujemy gorący dżem, przelewamy do słoiczków 
i pasteryzujemy 10 minut.

Jest świetny w smaku, pasuje do porannych tostów, ale najlepszy wyżerany łyżeczką :)))

Gdy skończyłam dżem, pomyślałam, że może by tak
faworki ( chrusty ) przygotować do popołudniowej kawy :))
 Wyszły pyszne !!!



A już po południu z wielką przyjemnością wybyłam do moich kozul,
które rosną wszerz z dnia na dzień, a apetyty im dopisują olbrzymie.
Dzisiaj słońca trochę było, więc panny miały otwartą koziarnię.
Pobiegały trochę po podwórku, ale mimo wszystko wolały oglądać świat z zagrody :)
Ciekawskie wariatki :))



 Cały dzień u mnie był mroźny, ale bardzo przyjemny, tylko śniegu  krztyna na ziemi leży,
 więc sanki dalej czekają.
A po intensywnym dniu, pora na odrobinę nalewki różanej  i dobrą lekturę do poduchy:)
Buziaki :***












niedziela, 19 stycznia 2014

Goście w ogrodzie :)

W ogrodzie mam gości !!
Odkryłam to dzisiaj na spacerze.
 Goście wyjątkowi, małych rozmiarów, obecnie śpiący jak susły:)
Hibernują zimą, żeby latem wygrzewać się na sągach buka i czereśni.
Do "towarzystwa" mają dżdżownicę :)
Prawda, że sympatyczne istotki?



Pogoda totalnie wariuje, dzisiaj miałam + 10 C,
ptaszory od rana drą dzioby jak wiosną, 
oszalały też rośliny - Mahonia kwitnie !!!


Nasz Henio wyrósł na duuuże śliczne kocisko:)
Leniwe to okrutnie - wygrzewa się tylko albo na kaloryferze, albo do słońca
przed domem i obżera :)



 
Ja w ramach akcji "chwila relaksu",
wreszcie dokończyłam szalik i komin ( a właściwie kominek)
dla moich córek.
 Chociaż przy takiej zimie otulacze zbyteczne.



Buziaki posyłam - słoneczne i ciepłe :))))


 

piątek, 10 stycznia 2014

Nabuzowana

Za oknami śniegu nie stwierdzono, wietrzycho wieje właściwie non stop,
 a ja chodzę ( jak mawiała moja mama ) z "piórkiem w du....".
 Miejsca sobie nie mogę znaleźć.
Robótki rozrzucone leżą w pracowni, plany ciągle się zmieniają,
więc finalnie nic nie powstaje.
Minimalizuje efekty tego piórka pracą w ogrodzie.
 Wiem, że styczeń, ale śniegu nie ma, kurzu w domu nie można 
wycierać w nieskończoność, więc sprzątam w obejściu i ogrodzie.
Męża zapędziłam do Stihl'a i w efekcie na minusie są dwie stare czereśnie, 
śliwka, głóg i krzaczor bezimienny.
Prowadzę ciągłe obserwacje kóz pod kątem zakocenia 
i jak na razie wychodzi, że obie panny będą miały młode.
Jędzą dwa razy tyle co latem, dopominają się pastwiska 
i spacerów z pańcią.
No to sobie chodzimy i spacerujemy, grzejemy do słońca 
i czekamy wiosny, tej prawdziwej. 

 

Buziaki :**