niedziela, 30 marca 2014

Pierwsze wykoty ... i drugie wykoty :)

W ubiegły piątek pojawiły się na świecie dwa kochane smyki - Malwina i Bizon.
Moja kózka Śnieżynka urodziła parkę.Przy samym porodzie nie byłam, ale wpadłam do obórki akurat gdy matka wylizywała mokruteńkie maluchy.
Urodziły się zdrowe i ruchliwe, ale kozula uznała, że tylko kózkę zaakceptuje, a koziołka będzie tłukła o ściany:(
Malutki jest oddzielony od matki, ale rozwija się dobrze, bo latam i karmię go co 3 godziny, głaszcze, tule, kocham.
Jest mniejszy niż siostra, ale bardzo rezolutny, żywotny, ciekawy świata.
A do tego Śnieżyna nie wydaliła łożyska i była akcja weterynarz.
Dzisiaj spokojny niedzielny dzień, do 19-tej, gdy druga kózka Kopytko, 
urodziła parkę !!!!
Właśnie wróciłam z obórki - nakarmione, wylizane przy mamie:)

Dzisiaj zdjęcia brzdąców z piątku.
 Przedstawiam Wam Malwinę i Bizona.


Panna Malwina


Znów Malwina i Bizon przy mojej młodszej Córci


Prawda, że słodkie maleństwa :))))




wtorek, 25 marca 2014

Klub Wiejskich Wspaniałości - zapraszamy :)))

Wczoraj pojawiła się myśl, o stworzeniu nowego forum.
 Forum dla miłośniczek i miłośników wsi radosnej.
Impuls wyszedł od Pauliny ( konik polski ), a ja podjęłam się realizacji.
I tym sposobem powstało forum 
KLUB WIEJSKICH WSPANIAŁOŚCI 
do którego chciałam zaprosić wszystkich kochających wieś.
Wszystkie Wieśniary i Buraki są mile widziani:)))
Czekamy na Was !!!
 Jeśli chcecie podzielić się swoją wiedzą, spostrzeżeniami, 
problemami, poznać innych zakręconych -
 SERDECZNIE ZAPRASZAMY :)))



Buziole posyłam :****


niedziela, 23 marca 2014

Niedzielny spacer

Dzień wolny, pogoda dopisała, wiosna wybucha w oczach,
Kilkugodzinny spacer po okolicy
- strzał w dziesiątkę :))

Okoliczne lasy i góry.




Stawy dla żab


 Przydrożna wierzba


 Żeremia bobrów, jakieś 2 km od mojej chałupy




 Kwieciście dla wszystkich czytelników bloga :))))


Buziaki posyłam  i życzę Wam udanego, 
wiosennego tygodnia:)))


niedziela, 16 marca 2014

Misz - masz wiosenny

Za oknem wiosna przeplatana zimą.
Ale w domu wiosennie:)
Siewki wszelakie rosną, chyba za szybko.
Pomidory puszczają drugie listeczki w jajcanych skorupkach.


Czekam cierpliwie na kolejne pomidory tym razem żółte i kolorową paprykę.
A jak czekam to się nudzę.
A nudę wykorzystuje kulinarnie.
Lub " po gospodarsku",
 czyli - odpalam piec chlebowy.
Z piecem chlebowym trzeba się zaprzyjaźnić ( Rogata Owca, też tak twierdzi).
 Ja tą przyjaźń rozpoczęłam od suszenia warzyw na domową vegetę.


Wyszła bardzo aromatyczna.
Świetna jako dodatek do zup, sosów i wszelakich farszów.



A w domu podczas kulinarnych wyczynów pojawił się 
niespodziewany gość - Rusałka pawik.
I mieszka z nami już 4 dni.
Fruwa między kuchnią, pralnią a sypialnią, wcina miód z wodą lub sok z pomarańczy.
Zenek - bo takie nosi imię ( to moje dziewczyny wymyśliły ), fruwa gdzie chce i sypia na kuchennym okapie.



 Henio zamienił się w super kocura i przynosi mi do kuchni nieżywe myszy !!!!


A ja z duszą na ramieniu czekam na wykoty.
 Nie będę czarować - mam stracha czy sobie poradzę.
Kozule robią się okrąglutkie, wymionka coraz większe.
Zostaje tylko grzecznie czekać:)



Podobno w przyszłym tygodniu, ma przyjść już prawdziwa wiosna:))