piątek, 30 maja 2014

Majowe wybuchy

Zapraszam Was serdecznie na kozi serek :)))
Dzisiaj prezentacja podpuszczkowego wędzonego.
Smak i zapach po prostu mnie zachwyca, 
tak nieskromnie napiszę :)))


A co do majowych wybuchów, to mają sie tak :)










Obrażony Gustaw - nie ma fotografowania :)))



Buziole posyłam i życzę słonecznego weekendu :****
 U mnie dzisiaj szaro buro i zimno jak cholera, tylko 8 C.


poniedziałek, 19 maja 2014

Wiosną ..

nie znam umiaru :)))
Moje rozpasane szaleństwo dotyczy gospodarstwa.
Nie powinnam chodzić na targ, dla bezpieczeństwa własnego portfela.
Kolejne blaszkodziobe zawitały :)
 ze słoiczka najlepiej smakuje :P



W domu pod " kwoką" panoszą się brahmy olbrzymie - śliczne maleństwa:)



W kurniku zamieszkały chwilowo brojlerki -
staram sie oczyścić je z chemii i antybiotyków.
W planach jeszcze indyki, kaczki, kurki nioski.
A jeszcze jakaś owieczka mogłaby wpaść do koziego towarzystwa.
Pokochałam je pewnego poranka, gdy zwiały sąsiadowi
i chwilowo zamieszkały w naszej zagrodzie:)



A młode kozule rosną jak na drożdżach i rozrabiają okrutnie.







Pracy na co dzień nie brakuje:))))
 Ale to przyjemna praca, taka która uspokaja i daje radość:)
A do tego jeszcze grządki z warzywami do ogarnięcia.
Dlatego właściwie mnie nie ma w wirtualnym świecie.
Postaram się odwiedzić wszystkie ulubione blogi.

Buziaki posyłam wiosenne i wreszcie słoneczne :*****




sobota, 3 maja 2014

Deszczowa majówka...

spędzona w domu, przy malinowej herbacie i cieście z białą czekoladą.
Nie chce się wychodzić nawet do obórki, gdy tak pada.
Prace w ogrodzie wstrzymane, bo mokro, a po ostatniej burzy 
która przeszła w ubiegły poniedziałek, nawet ochota odeszła na pracę.
 Ulewa z gradobiciem zgarnęła mi wypieszczone grządeczki: z bobem, marchewką, 
groszkiem cukrowym. Pozostało tylko mnóstwo drobnych kamyczków i
koryto małego strumyka.
Obok strat w ubiegłym tygodniu były i zyski.
Do naszego gospodarstwa zawitały gąski kubańskie :))

Gusie na razie rezydują w oddzielnej zagrodzie, 
małe puchate, potrzebują dużo ciepła i ciągłego karmienia.
Żarłoki z nich niezłe, a do tego bardzo głośne:)



Z młodymi kozulami urwanie głowy !!!
Przez nawał pracy w gospodarstwie nie mam czasu na blogowanie.
Wybaczcie, że właściwie sama nie piszę i do moich ulubionych nie zaglądam.
 Jeśli jeszcze ktoś nie przygotował to przypominam, 
że mamy czas syropu sosnowego.
 warto nazrywać młodych pędów, zalać alkoholem z syropem.
Zimą jak znalazł na przeziębienia.




 Buziaki :**