czwartek, 15 października 2015

Wpadłam po uszy ...

Wpadłam po uszy w zwierzomanię.
Nie potrafię sama tego wyjaśnić racjonalnie, ale potrzebuję zwierząt wokół siebie.
Potrzebuję ich obecności - taki kontakt uspokaja.
Działając pod wpływem chwili kupiłam kolejną kozulę.
 Jadzia, ma 4 lata, mieszka z nami od kilku dni.
Początki były trudne dla obu stron.
Ona nie jadła, ja rozpaczałam.
Teraz powoli wracamy do normalności, 
Jadzia wcina, ja się cieszę i zdajam pyszne mleko :))
A Melcia i Helena mają towarzystwo.



Kozule przywdziały zimową sierść.
Moje kocury nie są gorsze - dodatkowo obrastają tłuszczem
 i ciągle wykazują oznaki pustego żołądka.
Tu wyjątkowo znudzeni - trzej panowie ( czwarty jest nieuchwytny )-
od lewej Rufus, Bursztyn i Kleofas.
Banda rudego- mimo, że najmłodszy to ustawia resztę bandy pod swoje dyktando :))
Buziole jesienne :))))

20 komentarzy:

  1. Kleofas chyba ma Ci coś za złe :)
    Buziaki! Ja żałuję, że nie mam tylu zwierzów ile bym chciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tupajko, Kleofas to mój ukochany kotek. zawsze ze mną dyskutuje ja do niego mówię a on miauknięciami odpowiada, może tak nawet godzinę:)
      I kocham go najmocniej, bo uratowaliśmy go - wzięty z Tozu, jakiś idiota wyrzucił go gdy miał tydzień. Kocisko ma zaburzenia neurologiczne - ma problemy z równowagą, rozpoznawaniem odległości od obiektów. Teraz już jest ciut lepiej i dale radę samodzielnie.
      Ja miałabym dwa razy więcej zwierzyny, tylko mąż stopuje moje zapędy :))).

      Usuń
  2. Też lubię dużo zwierząt z tym, ze u mnie tylko koty i pies...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, ja właśnie czekam na psisko:))) Już nie możemy się wszyscy doczekać:)
      buziaki :**

      Usuń
  3. Ale pocieszne stadko :-)
    Podziwiam Twoja pracowitość, też bym tak chciała ale mnie dojenie przeraża, i tak codziennie wpadam ostatnia do pracy :-)
    Pozdrówka cieplutkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, z tą pracowitością to różnie bywa. czasem też mi się nie chce, a czasem latam jak nakręcona:)) a w tej chwili pracy na etat nie mam, więc mogę szaleć w domu i zagrodzie.

      Usuń
  4. Jak dajesz radę ogarnąć, to im więcej zwierzaków, tym lepiej ;) Fajna kozula. Moje koty też by teraz ciągle jadły - wszystko i o każdej porze. Chyba wszystkie wiejskie koty tak na jesień mają, hehe. Bo te miejskie u moich rodziców, jak się nauczyły wybrzydzać przy jedzeniu, tak nadal wybrzydzają niezależnie od pory roku. Pozdrowienia serdeczne!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuro, na razie daje radę :) Możliwe, że te miejskie kociska zatraciły instynkt i nie potrzebują sadełka pod futerkiem :)
      buziaki :*

      Usuń
  5. Hejka :)
    Przeczytałam pierwsze zdanie na temat potrzeby bliskości ze zwierzętami i poczułam się niemalże w domu, nie ja jedna :))))) Też wokół mnie mnóstwo zwierząt i gdyby nie to, że nie mam porządnej zaplecza gospodarczego to chyba też miałabym już całkiem spore stado kózek :))))
    Jakieś mam wrażenie, że my z podobnej gliny ulepione, ruszam pobuszować po tym blogu aby się upewnić... Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łął!!! Ja mam problem z kompem i najpierw czytam i często piszę czekając aż się wgrają fotki i buziak się rozszerzył na widok tylu paszczaków spoglądających na mnie :D A takiej kozy to ja jeszcze nie widziałam, co to za rasa?

      Usuń
    2. Agato :) miło mi baardzo, że do mnie trafiłaś, zapraszam częściej :) Mój mąż mnie trochę poskramia, inaczej pewnie miałbym schronisko dla kotów, stado kóz i Bóg wie co jeszcze:))
      Co do kózki Jadźki to zwykły mieszaniec, ale faktycznie ma dziwny kolor sierści - biały zmieszany z czekoladowym - widać to dopiero z bliska:)

      Usuń
  6. Zazdroszczę Ci tej kociej bandy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andzia, kochana - nic straconego - tyle kociąt jest do adopcji. buziole :*

      Usuń
  7. Ależ Ci tych kóz zazdrozczę!
    U nas na razie mieszkają 4 koty, 7 królików i 8 rasowych kur :) O kozach marzę, ale mi nie pozwalają domownicy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anek, kupuj kozy ! Nie słuchaj domowników:P U mnie też mąż był na początku przeciwny, a teraz sam chce stadko ciut powiększyć:)

      Usuń
  8. Witaj zwierzolubna,cudne to stado a rudzielec niczym się nie różni od naszego Kredka,też mam stadko psa Norę, która ma 15lat i jest niewidoma,7 letniego biało szarego kota Cahira i 5 letnią,czarną jak smoła kotkę Szinę,gościnnie występuje 2 letni rudzielec kredek. Całym zwierzyńcem zarządza Nora, kocim stadem rządzi czrnucha więc w domu bywa dośc wesoło. Pozdrawiam serdecznie i jeśli pozwolisz będę Was odwiedzała. Trejtka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz