wtorek, 10 lutego 2015

Zmasowany atak wirusów :(

Zaczęło się końcem stycznia, od zatkanych zatok.
Potem dołączyły do mnie obie córki z anginą i zapaleniem tchawicy.
Wizyta u lekarza, antybiotyki 
i już wydawało się, że wracamy do zdrowia, a tu grypa !!
Ale taka od serca, zwalająca z nóg, z cud temperaturą 39,5 !!!
No i tak czwarty dzień trwamy w niebycie.
Spijamy litry herbatki z cytryną i mleka z miodem, ładujemy w siebie nurofeny i paracetamole...
a przed chwilą mąż napisał z pracy, że właśnie go rozkłada choróbsko.

Oj dziewczyny idę sobie pojęczeć pod kołdrą ...

Zdrowia Wam życzę kochane :****


PS. Miał być post o szyciu i du...