czwartek, 15 października 2015

Wpadłam po uszy ...

Wpadłam po uszy w zwierzomanię.
Nie potrafię sama tego wyjaśnić racjonalnie, ale potrzebuję zwierząt wokół siebie.
Potrzebuję ich obecności - taki kontakt uspokaja.
Działając pod wpływem chwili kupiłam kolejną kozulę.
 Jadzia, ma 4 lata, mieszka z nami od kilku dni.
Początki były trudne dla obu stron.
Ona nie jadła, ja rozpaczałam.
Teraz powoli wracamy do normalności, 
Jadzia wcina, ja się cieszę i zdajam pyszne mleko :))
A Melcia i Helena mają towarzystwo.



Kozule przywdziały zimową sierść.
Moje kocury nie są gorsze - dodatkowo obrastają tłuszczem
 i ciągle wykazują oznaki pustego żołądka.
Tu wyjątkowo znudzeni - trzej panowie ( czwarty jest nieuchwytny )-
od lewej Rufus, Bursztyn i Kleofas.
Banda rudego- mimo, że najmłodszy to ustawia resztę bandy pod swoje dyktando :))
Buziole jesienne :))))